Każdy, kto jakkolwiek muzykuje, myśli o wydaniu płyty. Miałem i ja takie marzenie całe długie lata, lecz w końcu mi przeszło. Jednak zupełnie niezależnie powstał materiał na album i to nawet podwójny, choć nietypowy, bo składający się aż ze stu trzech miniatur, czasem tylko kilkudziesięciosekundowych. Utwory te to ilustracje muzyczne do filmów, które nagrałem w ostatnich kilku latach. I pewno nie zdobyłbym się na zebranie tego materiału i ponowny mastering, gdyby nie zdarzające się od czasu do czasu komercyjne zapytania o muzykę.

Dlaczego obłoki? Bo są bezwartościowe, niepotrzebne, żyją krótko, dla siebie i wolne tak — jak muzyka, którą obłoki zawierają. Jej rdzeń bazuje na prostych rytmach i harmonii, lecz — co sprawia, że zupełnie wymyka się komercji — jest silnie zniekształcony zaburzeniami owego rytmu i wstawkami wręcz kakofonicznymi. Obłoki są moim kompromisem dzisiejszego dnia, dojrzałym, gdzie ja wyznaczam granice, a nie świat. Dlatego nie zrobią nigdy kariery i jestem świadom, że znakomita większość ludzi zrezygnuje z przygody obcowania z nimi już po chwili. Obłoki są najbardziej osobistą rzeczą, którą pokazuję światu i zarazem rzeczą, z której opinią najmniej się liczę. Zakres wspomnianego kompromisu i odwaga z nią związana przynosi mi powód do dumy i radości.

Posłuchaj:
Obłoki północne
Obłoki południowe

Wersja do pobrania:
Format MP3
Format FLAC

Obłoki północne zawierają utwory nieco trudniejsze, obłoki południowe zaś zbudowane są głównie na rytmach tanecznych, choć z pewnością nie nadają nie na taneczne imprezy. Podstawową formą muzyczną jest szeroko pojęta elektronika, lecz znajdują się tu wtrącenia z innych gatunków, jak jazz, muzyka klasyczna, ilustracyjna czy muzyka źródeł. W powstaniu muzyki brały udział następujące instrumenty: G3, Hall Of Fame, JDXi, JX3P, Kross 2, M1, MPX8, MS10, MS70CDR, MU90, RD700SX + SRX06, Venom, Waldorf, YS100, gitary, seria autorskich instrumentów wirtualnych Muzykant oraz sample z płyt Estrada i Studio i własne.

Zdając sobie sprawę ze skali, nazwijmy to neutralnie, awangardy (czy po prostu dziwactwa), jak również w ramach protestu przeciw coraz większym absurdom związanym z prawem autorskim, poczyniłem stosowny zapis: ZEZWALA SIĘ POWIELAĆ, PRZERABIAĆ, WYŚMIEWAĆ, NISZCZYĆ, ODTWARZAĆ PUBLICZNIE I WYKORZYSTYWAĆ W DOWOLNYM CELU.

Pierwotnie projekt miał się nazywać SCTM, lecz postanowiłem go nieco złagodzić. SCTM jest skrótem od najczęściej słyszanej przeze mnie opinii komercyjnego świata na temat mojej muzyki, brzmiącej dosłownie: Strasznie Chujowa Ta Muzyka. Album wraz z grafiką i formą okładki ma być swoistym protest songiem. Nazwa albumu, poszerzona klauzura o (braku) ochrony praw autorskich, recenzja anonimowego, nieistniejącego w rzeczywistości krytyka muzycznego, ilustrujący kot i jego historia oraz sama instrukcja zrobienia okładki; to wszystko ma być moim małym wkładem w sprzeciw temu, co mi się na świecie nie podoba. Chamstwo i brak tolerancji, także w świecie biznesu, schlebianie niskim gustom, rosnące absurdy prawne, zawłaszczanie wynagrodzeń, idiotyczne nawiązywania do ekologii, a nie mające z nią nic wspólnego i powszechne przyzwolenie na nieuczciwość.

Alternatywna okładka pozostanie jednak jeszcze jedną formą „sztuki”, a chętni zawsze mogą skorzystać z szablonu
i instrukcji złożenia etui. ECOTUI® :)

Okładkowe zdjęcie powstało w 2016 roku nad Łomnicą w Beskidzie Sądeckim, przed jedną z bacówek, w których czasem sypiam.

Dla chętnych, okładka w rozmiarze drukowalnym: przód oraz tył.