W wielkanocny wtorek na wzgórzu Lasoty w Krakowie odbywa się święto zwane rękawką. Na temat jego nazwy napisano tyle niekonkretów, że nie warto ich przytaczać; zainteresowanym pomoże internet. Prawdą jest natomiast, iż od co najmniej XVII wieku tego dnia ze szczytu kopca zamożni mieszkańcy rzucali smakołyki i pieniądze, a dzieci, żacy i biedni zbierali fanty u jego podnóża.

Dziś święto podzieliło się wzgórzem przekopanym podczas budowy linii kolejowej. Część północną objęły uroczystości związane z odpustem, a południową, z kopcem Krakusa, okupują drużyny wojów.

Trafiła się tak zwana paskudna pogoda. Padający deszcz ze śniegiem i zimno. Publiczność nie dopisała, ale dzięki temu fotografowanie było łatwiejsze.

Ambicją takich zdjęć jest ich skadrowanie w ten sposób, by pozbyć się elementów spoza epoki, a więc przede wszystkim pojawiających się wszędzie współcześnie ubranych obserwatorów. Ale nie tylko, rycerz w okularach także wygląda nieco dziwnie.

Wybierając tak szeroki obiektyw, Irix 15 mm, świadomie wziąłem na siebie obowiązek przenikania w walkę, co niosło ze sobą pewne ryzyko, jak i niezadowolenie nielicznych widzów, jednak dawało perspektywę umniejszającą znaczenia tła, a więc właścicieli parasolek i współczesnych kapturów.

Najczęstszy błąd popełniany przy reporterce, zwłaszcza przez osoby słusznego wzrostu, to zbyt wysoko trzymany aparat. Najbardziej korzystny pułap to metr — półtora metra, nie wyżej. Daje to wrażenie uczestniczenia w akcji. Wyższy punkt widzenia będzie już dystansował. Zwróćcie uwagę na dwa zdjęcia znajdujące się na początku, gdzie pierwsze to właśnie niska perspektywa, a drugie — wysoka, ale kontrowana wymachiwanymi toporkami. Bez tych elementów scena odbywałaby się nieco poniżej kadru.

A tu jeszcze niższa perspektywa. Klasyczne ujęcie potęgujące wielkość i siłę przedstawianych postaci. O ile zwykle jest to perspektywa niekorzystna, tutaj ma to sens: ma być groźnie i strasznie. Zresztą przypomnijcie sobie najsłynniejszą scenę z „Krzyżaków”...

Przerwa w walce, mgła i dużo dymu, bo każda grupa miała własne ognisko. Postanowiłem wykorzystać to, na co zwykle fotografowie narzekają i tak powstały zdjęcia miękkie, w lekko ciepłej kolorystyce. Kadrowanie grup ludzi tak szerokim obiektywem, ludzi niepozujących, to chyba najwyższe wyzwanie. Trzeba cały czas obserwować i szukać punktu, z którego wszystko zagra.

Dylemat: czy zostawić to zdjęcie, czy usunąć ze względu na parasol i nieco zbyt współcześnie ubraną panią? A może wyplamkować nieepokowe elementy? Dałoby się bez problemu, ale to przecież tylko zabawa. Walka jest na niby, a przesłania historyczne są bardzo wątłe. Nie dajmy się zwariować, cieszmy się z wojami.

Jeśli już można sobie ponarzekać na braki autentyzmu, to na zbytnią świeżość, przede wszystkim ubrań, ale i namiotów czy nawet patyków je podpierających. Lekkie spatynowanie całości dodałoby wiarygodności, lecz pamiętajmy — to tylko zabawa.

Wiślanie, Morawianie i inne plemiona sprowadzili także kupców z kramami.

A teraz odważniej: łamiemy zasadę, że poprawne jest nieporuszone. Po założeniu filtru szarego ND16 można uzyskać czasy rzędu pół sekundy i rezultaty zaczynają być ciekawe, o ile aparat posiada stabilizację. Jeśli nie, raczej nie warto wydłużać czasów nad dziesiątą część sekundy.

Stabilizator analizował scenę, a ponieważ ta pod względem ruchu była złożona, automat wybrał buta wojownika z głównego planu, dzięki czemu utworzył się punkt odniesienia. W tym wypadku gapie na horyzoncie nie stanowią problemu, bo są nieczytelni.

Chaos albo wielki zapał do walki. Konserwatystom może się nie spodobać, ale ci, którzy patrzą na fotografię jak na malowanie obrazów światłem, powinni taki kadr zaakceptować.

Bardzo dobra scena do fotografii metodą długich czasów: samotny wojownik — zwycięzca na placu boju pośród trupów. Oczywiście chwilę potem pokonani ożyli i radośnie powrócili na stanowiska, by zginąć tego dnia jeszcze kilka razy.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Irix 15 mm i aparatu Pentax K1

Zapraszam na film, z którego dowiemy się także jak sobie radzić ze śladami pyłków na matrycy.