Kończysty Wierch to dwutysięcznik leżący w Tatrach Zachodnich, dostępny bez żadnych trudności, jeśli nie liczyć mozolnego wychodzenia z Doliny Chochołowskiej. Ale zimą, w dzień gdy wieje halny, trzeba mieć dużo determinacji, żeby go zdobyć. Jednak warto, gdyż czas wiatru halnego w Tatrach jest dla fotografów czasem pięknych zdjęć, zmieniających się z minuty na minutę groźnie wyglądających chmur, a w zimie podrywających się tumanów śniegu.

Dolina Chochołowska to najdłuższa dolina polskich Tatr i z tego względu mniej chętnie odwiedzana. Decydując się wyjść bezpośrednio na Kończysty Wierch czerwonym szlakiem nie trzeba będzie jednak przechodzić jej w całości.

Odtąd następuje mniej lub bardziej stroma wspinaczka. Przy takiej pogodzie raki są niezbędne, nie tyle ze względów bezpieczeństwa, co z wygody.

Minąwszy Kopieńce (1328 m) osiągamy grzbiet, którym będziemy iść już do końca. Zaczynają się widoki i głębokie zaspy.

Tuż przed Trzydniowiańskim Wierchem (1758 m) mijamy ostatnie kosodrzewiny. Znaczy to, że jest już wysoko i nasza mozolna wspinaczka złagodnieje.

W drodze na Czubik (1846 m)

Wiatr halny wyczesał zachodnie zbocza, przedmuchując śnieg na drugą stronę.

Pogoda na przemian odsłania i zasłania fragmenty gór. Po prawej Dolina Jarząbcza.

Kończysty Wierch (2003) już na wyciągnięcie ręki. Ostatnie metry jednak są najtrudniejsze. Nieosłonięty od południa masyw jest smagany tak silnym wiatrem, że aż trudno utrzymać równowagę.

I sam szczyt w śnieżnej zawiei. W chmurach rudzi się Starorobociański Wierch (2175 m)

Wiatr halny to żywioł działający w porywach. W chwilach ciszy można dojrzeć Jarząbczy Wierch (2137 m). Ale tam wybierzemy się kiedy indziej.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Meike 12 mm i aparatu Sony A7R, z którego obraz został przycięty do formatu APS-C, który kryje ten obiektyw.

Zapraszam na film, z którego dowiemy się także jak sobie radzić z proporcjami obrazu.