Dolina Pięciu Stawów zimą nie jest osiągalna tak prosto, jakby sugerował to fakt, iż jest tam schronisko. Stromy fragment z Doliny Roztoki do Przedniego Stawu wymaga raków, a i czekana, jeśli trasa pokryje się lodem. Spotyka się tam chyba najwięcej zdeterminowanych turystów objuczonych plecakami, sapiących i złorzeczących, i jeszcze więcej rozpaczliwie próbujących zjechać tą pokrytą lodowymi bryłami stromiznę na nartach. Jednak w nagrodę można usiąść wśród elity gór, zamawiając nie aż tak drogi żurek z kiełbasą, który nota bene do schroniska wyjeżdża sobie wygodnie wyciągiem towarowym.

No dobrze, trochę przesadziłem, ale pamiętać należy, że znalezienie się zimą w schronisku w Piątce wymaga niejakich sprawności. W nagrodę oczywiście — widoki!

To był bardzo słoneczny zimowy dzień. Akurat taki, w którym możne braknąć skali czasów. Dlatego w pogotowiu czekał filtr szary.

Słoneczna zima wymaga obiektywów o wysokiej transmisji, inaczej zdjęcia będą zamglone rozproszonym wewnątrz optyki światłem. Irix 11 mm pod tym względem radzi sobie bardzo dobrze.

W naiwności swojej myślałem, że jednak ktoś przetarł szklak okrężny przy Siklawie. Niestety, widoczne próby dotarcia na dół dość szybko zawracały, a ja stałem się kolejnym turystą, który musiał się wycofać.

Zachodzące słońce w Dolinie Roztoki. Ultraszeroki kąt to właśnie szkło do takich zdjęć.

Wystarczy je nieco unieść, by otrzymać „walący się las”, który jednak tu współgra z efektem żywiołu, jaki kilka lat temu uczynił spustoszenie w tych rejonach.

Raz jeszcze zachód i Turnia nad Szczotami (1741 m), pierwszy szczyt pasma, którego dalszą część stanowi Orla Perć.

Rzadkie i piękne zjawisko: zachód Wenus. To światło na horyzoncie to właśnie skrywająca się planeta, która w tym czasie świeciła wyjątkowo mocno.

Rozgwieżdżone niebo nad Miedzianym (2233 m) i Szpiglasowym Wierchem (2172 m)

Droga Mleczna nad Pięcioma Stawami. Śpiąc w takim miejscu byłoby grzechem nie wyjść wieczorem i nie odejść nieco od schroniska, poza zasięg świateł cywilizacji, by spojrzeć w rozgwieżdżone niebo.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Irix 11 mm i aparatu Canon 5DIII. Towarzyszył im statyw Genesis C1 z głowicą BH-34

Zapraszam na film, z którego dowiemy się także jak sobie radzić z aberracją chromatyczną.