Pamiętam Wenecję sprzed wielu lat, jako jedno z miast na trasie objazdówki. Ciasne, gorące, przegonione w kilka godzin, by zaliczyć i jechać dalej. Takie zwiedzanie jest do niczego. Dlatego gdy nadarzyła się okazja, odwiedziłem ją raz jeszcze, poza sezonem, na dłużej, by poznać Wenecję prawdziwą, mokrą, dającą się we znaki bólem stawów już trzeciego dnia. Być może z powodu kilometrów, które udało mi się tam przejść (a było ich pięćdziesiąt), a może ze względu na wszechobecną wilgoć. Na pewno jednak Wenecja w listopadzie jest bardziej urzekająca od Wenecji latem.

Pierwszy szok: brak samochodów. Autobusów, ciężarówek, rowerów; tylko ludzie chodzący piechotą i motorówki, barki, łodzie, statki, tramwaje wodne, kajaki i pewno jeszcze inne, bliżej mi nieznane z nazwy jednostki pływające.

To nie jest na pokaz. Pływają sklepy, kramy, warsztaty, śmieciarki, koparki, policja i pogotowie, a nawet karawany.

Gondolierzy i gondole oczywiście też tam pływają, ale raczej tylko w pobliżu placu św. Marka.

Mając kilka dni, warto wyskoczyć na jedną z sąsiednich wysp. Także i tam znajdziemy kanały, ale przestrzeni jest więcej.

Wyspy weneckiej laguny są kolorowe. Tutaj nawet pranie mieni się tęczą barw.

Zatoki są tam szersze, a ruch na wodzie spokojniejszy.

Szczególnie kolorową wyspą jest Burano.

Wróćmy na główną wyspę laguny, na Wenecję.

Niektórzy, jak wszędzie na świecie, po prostu się spieszą. Niedobrze stać wtedy na brzegu...

Na kanałach obowiązuje swoisty kodeks drogowy. Ruch jest lewostronny.

Wenecja i okolice to słynne weneckie szkło. Sklepów jest multum i mają piękne wystawy.

Przytulając się obiektywem do szyby, można zrobić całkiem poprawne zdjęcie bez odbić.

Irix zaopatrzony jest w gwint filtrowy więc w razie potrzeby odbicia można zlikwidować polaryzatorem.

Ponieważ miałem ze sobą Pentaxa K1, postanowiłem wykorzystać wbudowaną weń stabilizację, prowadząc aparat przy dłuższych czasach.

Oprogramowanie aparatu wybiera jeden obiekt i stara się utrzymać matrycę, skupiając się na nim. Reszta ulega rozmyciu, nadając zdjęciu dynamikę.

Jeszcze jedno zdjęcie ze śledzeniem, tym razem grupki uprawiającej jeden z nielicznych możliwych do uprawiania tutaj sportów.

Pentax i Irix pokazali pazury nocą. Wspaniała matryca i wspaniała transmisja dają obrazy klarowne i wyraźne.

Wenecja to częściowo wymarłe miasto. Widać to zwłaszcza nocą, kiedy wiele kamienic tonie w mroku.

Po czterech dniach jako tako już radziłem sobie z trafieniem w miejsce, w które miałem trafić, ale wszystkich mostków i zaułków nie sposób poznać nawet w rok.

Woda, która czyni to miasto wyjątkowym, jest zarazem jego przekleństwem. Nie sposób żyć na poziomie parteru, a elewacje, odnawiane rok w rok, od razu zaciągają się zielonymi porostami.

Nie wiadomo jak jeszcze długo Wenecja będzie istnieć w postaci jaką znamy. Na pewno warto ją odwiedzić.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Irix 15 mm i aparatu Pentax K1. Towarzyszył im statyw Genesis Base ABT z głowicą ABH-36 i filtr szary Irix Edge ND16

Zapraszam na film, z którego dowiemy się jak pracować z obiektywami Irix, wykorzystując ich nowatorskie funkcje.