Przy okazji wizyty w Wenecji postanowiłem także sprawdzić przydatność Tokiny 10-17, obiektywu, który jednocześnie jest fishem i nim nie jest, spełniając funkcje obiektywu szerokokątnego. Charakterystyczną cechą tego szkła jest to, iż w pozycji najszerszej silnie zakrzywia geometrię, niczym umiarkowane rybie oko, a w najwęższej — zakrzywienie jest minimalne i można go traktować jak zwyczajny obiektyw szerokokątny.

Tutaj odpowiedni kadr i zakrzywienie działa na naszą korzyść, współgrając z linią gondoli.

Natomiast tu praktycznie jest już niezauważalne.

Kadry z mniej dominującymi liniami zbiegu bronią się jeszcze silniej.

Chcąc uniknąć widocznych zakrzywień, warto szukać kadru z pozbawionymi pionów peryferiami kadru

Jeśli aparat zostanie pochylony, horyzont utworzy łuk.

Jeśli natomiast zechcemy mieć horyzont prosty, oś aparatu należy utrzymać dokładnie w poziomie.

Pierwszy plan może wręcz stykać się z powierzchnią soczewki, bo obiektyw ma bardzo niską minimalną odległość ostrzenia.

Także w nocy obiektyw radzi sobie całkiem przyzwoicie. Należy tylko zadbać o poprawne wyostrzenie, pierścień ręcznego ostrzenia jest bardzo czuły.

Z kontrastami także obiektyw poradził sobie całkiem sprawnie.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Tokina 10-17 i aparatu Nikon D5300. Towarzyszył im mały, a niezwykle wytrzymały statyw Genesis T1

Zapraszam na film, z którego dowiemy się także jak sobie radzić z proporcjami obrazu.