Gdy na Zawrat ruszają tysiące turystów, warto wybrać się na drugą stronę Tatr, w równie malowniczą trasę, której zwieńczeniem jest przełęcz zwana Czerwoną Ławką. I tu, od południa przełęcz dostępna jest bez trudności, za to od północy ubezpieczona jednymi z najdłuższych łańcuchów w Tatrach. Odległości na słowackich szlakach są zwykle większe i zaliczenie trasy w jeden dzień wymaga wprawy. Po drodze spotkamy trzy schroniska, więc nie będzie problemu z rozbiciem wyprawy na dwa dni.

Wycieczkę zaczynamy w Tatrzańskiej Leśnej, u początku żółtego szlaku. Najdłuższe dni w roku dla fotografa zaczynają się wcześnie. Już o piątej można znaleźć ciekawe światło, zwykle różniące się od zachodzącego dużo większą przejrzystością powietrza. Nieczęsto zdarza się okazja fotografować o tej porze, a licznym kaskadom na Zimnej Wodzie towarzyszą wygodne punkty widokowe.

Mija półtorej godziny niemęczącego marszu łagodnym wzniesieniem. Zanim potok podzieli się dolinami: Zimnej Wody i Staroleśną, raz jeszcze da się sfotografować z wygodnej platformy w rejonie zwanym po prostu Wodospadami Zimnej Wody. Wielostopniową kaskadę można kadrować z kilku punktów. Zbliżenie się do bryzy nie powinno zaszkodzić optyce, jednak warto mieć pod ręką ściereczkę i kontrolować, czy na powierzchni soczewki nie osiadły krople, mogące zepsuć ostrość obrazu.

Krajobraz się zmienia, coraz rzadszy las ustępuje kosodrzewinie, a nas czeka mozolne, siedmiusetmetrowe podejście teraz już niebieskim szklakiem prowadzącym przez Dolinę Staroleśną. Czasem warto spojrzeć za siebie. Kolejne podejścia mogą ukazać iluzję jak gdybyśmy stali na szczycie wodospadu, za którym wieleset metrów niżej rozciągają się równiny Spiszu.

Po prawej zaczynają się wyłaniać pasma, które przetniemy naszą przełęczą. Dominuje Pośrednia Grań (2441 m) i nieco niższe Kościoły. Czasy zakazu fotografowania pod światło skończyły się z chwilą powstania pojemnych tonalnie matryc aparatów oraz optyki z wysokiej jakości powłokami przeciwodblaskowymi.

Już za chwilę koniec długiego, blisko trzygodzinnego podejścia. Na horyzoncie jedno z najwyżej położonych tatrzańskich schronisk zwane Zbójnicką Chatą (1960 m). Schronisko należy do grupy nielicznych, do których nie prowadzi żadna droga dostępna jakimkolwiek pojazdom. Wszystko co potrzebne do funkcjonowania schroniska wnoszą nosicze, tatrzańscy tragarze objuczeni ładunkami o wadze do osiemdziesięciu kilogramów. Zanim jednak znajdziemy się przy schronisku, podziwiamy Długi Staw i grań Staroleśnego Szczytu (2476 m)

Ponowna zmiana szlaku na kolor żółty i zwrot na północny wschód. Czeka nas teraz najpiękniejsza część wyprawy, wzdłuż licznych stawów: Harnaskich i Siwych. Na tej wysokości śnieg utrzymuje się przez cały rok, a topniejąc pokrywa się rdzawym nalotem wietrzejących skał. Po lewej Jaworowy Szczyt (2418 m), po prawej Mały Lodowy (2462 m)

Niemęczące podejście pod Czerwoną ławkę. Przełęcz ta od południa jest dostępna dla każdego, kto tylko dysponuje siłą, by przejść opisany dystans i nie posiada fragmentów mocniej eksponowanych bądź niebezpiecznych.

Czerwona Ławka (2352 m) — najwyższe miejsce na trasie wycieczki. Dwustumetrowe zejście do Kotliny Pięciu Stawów Spiskich jest eksponowane i zabezpieczone łańcuchami. Tym, którzy nie czują sił zmierzyć się z przepaścią, proponuję powrót przez Zbójnicką Chatę. Bardzo charakterystyczną rzeczą przy przekraczaniu tatrzańskich grani jest zmiana pogody. Odtąd będą nam towarzyszyć mgły, dodając malowniczości widokom.

Dno Lodowej Dolinki daje odpocząć rękom, naciągniętym godzinnym ubezpieczaniem na łańcuchach. Mgły pozostały wyżej, a na horyzoncie Lodowa Przełęcz, dostępna także turystom. Zwróćmy uwagę na niezwykłe kolory skał tutejszego rumowiska.

Rzut oka w prawo, na Pośrednią Grań mijaną rankiem od strony południowej. Ten sam szczyt, a jak bardzo inny, rdzawy i posępny. Fotografia Tatr to ciągle zmieniające się warunki światła i pogody. Choć góry te były fotografowane miliony razy, wciąż mamy szansę na niepowtarzalne ujęcie.

Zanim osiągniemy kolejne schronisko, zwane Chatą Tery’ego (2015 m), której jest najwyższym tatrzańskim schroniskiem całorocznym, także osiągalnym wyłącznie pieszo, podziwiamy Stawy Spiskie z Pośrednim na czele. Przejrzystość tatrzańskich stawów sięga wielu metrów, dając mylne wyobrażenia o ich głębokości.

Z Chaty Tery’ego rozpoczyna się dość strome zejście szlakiem zielonym Doliną Małej Zimnej Wody. Zimna Woda, która towarzyszyła nam rankiem jako wartki, dość szeroki potok, płynie z początku licznymi kaskadami, ukrywając się w rumowisku, którym przez pewien czas prowadzi nasza droga.

Blisko dwugodzinne zejście, podczas którego miniemy kolejne schronisko, zwane Zamkowskim, prowadzi obok wciętego głęboko w zbocze Obrowskiego Wodospadu. To już ostatnia chwila na dobre zdjęcie bez statywu, gdyż zaczyna się wieczór, który w tatrzańskich dolinach zapada wcześnie.

Zdjęcia powstały przy pomocy obiektywu Irix 15 mm i aparatu Canon 5DIII